W środę spadkowicz z III ligi nieoczekiwanie zremisował z Watrą Białka Tatrzańska, tracąc pierwsze punkty w sezonie. Podopieczni Tomasza Moskały także mieli ochotę pokrzyżować plany Pasom. W 3 min. strzelał głową Artur Mizera, ale piłka minęła słupek. Sześć minut później zaatakowali gospodarze i… objęli prowadzenie. Vladyslav Fedoruk dostał podanie w tempo i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce.
W 17 min. Arkadiusz Krzyżanowski obronił uderzenie zza pola karnego, a w rewanżu Andrychowianie stworzyli zagrożenie po rzucie wolnym wykonywanym przez Dawida Hałata i dobitce Filipa Kasińskiego. W 30 min. do remisu powinien doprowadzić Rostyslav Shkitun, który po kontrze i podaniu Adriana Surówki nieczysto trafił w piłkę.
Zmarnowana okazja zemściła się natychmiast. Krzyżanowski miał na rękach futbolówkę po strzale Krzysztofa Ciesielskiego, ale ta przełamała palce.
Potem Hałat ponownie trafił w mur, a po dobitce Norberta Klimczyńskiego piłka minęła cel. W 43 min. Marcel Ankowski nie pomylił się, finalizując kontrę, w której Cracovia II wyszła trzech na jednego.
Mając w perspektywie pucharowy mecz ze Śląskiem II Wrocław, trener Tomasz Moskała w przerwie dokonał aż czterech zmian. Dawid Wolanin zastąpił Arkadiusza Krzyżanowskiego, Dawid Sarnecki – Filipa Kasińskiego, Mateusz Daniel – Patryka Koima, a Nikodem Fujak – Dawida Nagiego. Krakowianie także zrobili cztery roszady kadrowe i pierwsi zaatakowali. Jednak to Beskid zaczął być groźniejszy. Bliski zdobycia gola był Szymon Wróblewski (bramkarz obronił jego strzał), Daniel uderzył, ale w środek bramki, a po nim znacznie groźniej Shkitun. Celu dopięli w 61 min. W polu karnym sfaulowany został Sarnecki, a „jedenastkę” wykorzystał Shkitun, który chwilę później po indywidualnej akcji trafił w boczną siatkę, zaś po rzucie rożnym Mizera posłał piłkę nad bramką.
W 81 min. rezultat ustalił Alan Piskorz. Dwie minuty później Fedoruk obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plan gry. Andrychowianie próbowali wykorzystać ten fakt, lecz Sarnecki został zablokowany, a potem rywale dwukrotnie wybili piłkę z linii bramkowej. Inna sprawa, że Cracovia II miała okazję na pokuszenie się o piątego gola.
Cracovia II – Beskid Andrychów 4:1 (3:0)
woc







