Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Beskid Andrychów częściowo zrewanżował się Orłowi Ryczów  

Sport, 03 października 2026 22:27

 Niedawno Beskid Andrychów uległ w Ryczowie 2:4 miejscowemu Orłowi w półfinale Sutemi Wadowickiego Pucharu Polski. Dziś doszło do rewanżu za tamto spotkanie, ale tym razem stawką były czwartoligowe punkty.

Od dłuższego czasu trener Tomasz Moskała utyskiwał, że jego zespół jako pierwszy traci bramkę i potem musi mozolnie gonić wynik, co jest o tyle trudne, że rywale się mocno cofają. Dziś ten scenariusz się nie powtórzył. W 21 min. Beskid wywalczył rzut rożny po którym futbolówka znalazła się na 18 metrze. Tam dopadł do niej Nikodem Fujak i mocnym strzałem posłał ją do siatki!

Orzeł próbował od razu odpowiedzieć, ale Dawid Wolanin z problemami poradził sobie ze strzałem Michała Fidziukiewicza. W rewanżu Szymon Sarnecki posłał piłkę wzdłuż bramki, a potem Rostyslav Shkitun udrzył wzdłuż bramki i na tym relację z pierwszej połowy można zakończyć, bo więcej ciekawego się w niej nie wydarzyło. A mogło, bo dwa razy Andrychowianie posłali piłkę nad przedpole Orła, ale nikt nie zamknął akcji.

Za to tuż po przerwie wynik uległ już zmianie. W 48 min. płaskim strzałem popisał się Michał Fidziukiewicz i piłka po odbiciu się jeszcze od słupka zatrzepotała w siatce bramki Wolanina! Dwie kolejne akcje wyprowadził już Beskid. Pierwsza zakończyła się rzutem rożnym, z którego bezpośrednio próbował strzelać Dawid Hałat, natomiast Dawid Sarnecki został zablokowany. Po drugiej stronie boiska Szymon Malina przegrał pojedynek „sam na sam” z Dawidem Wolaninem.

W 63 min. gospodarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Na strzał z 16 metrów zdecydował się Maciej Wojtaszek i zasłonięty Wolanin nie zdołał w porę zareagować. Co więcej Orzeł mógł iść za ciosem. Fidziukiewicz zdołał wymanewrować Wolanina, ale z ostrego kąta uderzył jedynie wzdłuż bramki. Natomiast Marek Mizia trafił w boczną siatkę.

Nieco ponad kwadrans przed zakończeniem spotkania uderzał głową Filip Kasiński. Zmierzającą w kierunku bramki piłkę jeden z defensorów zatrzymał jak się wydaje ręką i goście domagali się podyktowania rzutu karnego. Arbiter nie zdecydował się jednak na użycie gwizdka.

W 78 min. Beskid dopiął swego. Mateusz Daniel pognał z piłką przez pół boiska. Na koniec wyłożył ją jak na tacy Nikodemowi Fujakowi, który okazji nie zmarnował, kompletując w ten sposób dublet.

W końcówce zawodnicy Orła mieli jeszcze dwie okazje bramkowe, ale wynik nie uległ już zmianie. Tym sposobem nie pierwszy raz w ostatnich miesiącach ekipa z Ryczowa podzieliła się z Beskidem punktami.

Orzeł Ryczów – Beskid Andrychów 2:2 (0:1)

woc

Podziel się

Audycje / Posłuchaj więcej podcastów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Przejdź do treści