Pani Tatiana z personelu tej niewielkiej placówki gastronomicznej postanowiła podzielić się z nami tymi wydarzeniami. Ona sama jest poszkodowana w sprawie, którą obecnie zajmuje się policja. – Kiedy oni przyszli, mnie jeszcze nie było na miejscu – wspomina nasza rozmówczyni. – Zamówili frytki, a po pewnym czasie jeden z nich chwycił krzesło i rzucił nim. Chcieli też słuchać własnej muzyki, ale to nie problem.
Pracownicy kebaba przesłali nam nagranie z wewnętrznego monitoringu potwierdzające słowa pani Tatiany. Młodzi ludzie co chwila wstają z krzeseł, chodzą po lokalu, jakby byli czymś pobudzeni. W pewnym momencie jeden z nich rzuca krzesłem. Personel wyprasza agresywnych gości z lokalu. Oni po kilku chwilach wracają wyposażeni w rozpylacze pieprzowe. – Zobaczyłam tylko jak coś pomarańczowego leci w moim kierunku – wspomina pani Tatiana. Gazem pieprzowym oberwała po oczach. Substancja poleciała też w kierunku jej trzech kolegów z obsługi lokalu. Na tym nie koniec. Po chwili znów wrócili z rozpylaczami pieprzowymi i powtórzyli atak. Na nagraniu widać też jak jeden z napastników próbuje zniszczyć drzwi wejściowe, kopiąc po nich kilkukrotnie. Agresorzy zdołali uciec przed przyjazdem policji, ale są już ustaleni i nie ujdzie im to płazem.
Jacek Dyrlaga Fot. personel Kebabu „Diamond”







