Przejdź do treści
Reklama
Reklama

Afrodyta i Saragossa u wiceburmistrza

Informacje, 16 maja 2020 08:54

Zastępca burmistrza Wojciech Polak ma kilka pasji, które realizuje w wolnym czasie. Należy do miłośników gór, jest nawet przodownikiem turystyki górskiej. W ostatnich latach wolne chwile poświęca koniom. Ma dwie czworonożne „panie” – Klacz Małopolską Saragossę i klacz szlachetnej półkrwi (po rasie koni śląskich) Afrodytę.

Odwiedziliśmy wiceburmistrza na jego włościach i poprosiliśmy, aby podzielił się z czytelnikami Nowin Andrychowskich swoją pasją, czyli… końmi. Poniżej prezentujemy tekst Wojciecha Polaka.

jd

„Ktokolwiek powiedział, że nie można kupić szczęścia za pieniądze, nie wiedział że można kupić konia”.

W dzisiejszym zabieganym, przepełnionym wszelkiego rodzaju nowościami i nowinkami technologicznymi świecie pasja, która wiąże się z przyjaźnią ze zwierzętami wydaje się mało atrakcyjna i nieadekwatna do czasów. Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnego ładu, porządku i niestety żyjemy bardzo sterylnie i tak też organizujemy nasze otoczenie.

Dlatego czasami z niedowierzaniem a czasem z lekkim podziwem można obserwować osoby, które zdecydowały się na przeorganizowanie swojego życia aby móc dokładnie poznać zwyczaje i zaprzyjaźnić się z koniem.

Nasza rodzinna przygoda i jednocześnie pasja związana z koniami, zaczęła się kilka lat temu, chociaż w głębi serca każdy z nas czuł już od dziecka, nieodpartą chęć poznania i zaprzyjaźnienia się z czterokopytnymi. Najpierw rozpoczęliśmy naukę jazdy w okolicznych stadninach, by ostatecznie zdecydować się na zakup koni na własność i budowę małej przydomowej stajni. Pozwala to nie tylko na korzystanie z konia w ramach jazdy rekreacyjnej, ale przede wszystkim daje możliwość nawiązania bliskiej relacji i zdobycie wiedzy na temat zwyczajów i zachowań w stadzie tych wspaniałych zwierząt.

Czasami, kiedy zastanawiam się z czego się to zamiłowanie mogło wziąć, to przypominam sobie pierwsze lekcje historii i tej światowej, ale przede wszystkim polskiej i praktycznie każde ważne wydarzenie, każda bitwa wiązała się z udziałem koni. Koń jest towarzyszem człowieka od blisko 5,5 tysiąca lat. Choć został udomowiony na samym końcu, to właśnie on umożliwił ludzkości duży skok cywilizacyjny. Nagle pojawiła się możliwość transportu towarów, ułatwione zostało polowanie. Konie sprawdziły się w rolnictwie, a dzięki odkryciu jazdy wierzchem rozwinęła się komunikacja. Każdy z nas może z dumą opowiadać o polskiej husarii czy ułanach. Można się pokusić o stwierdzenie, że sukcesy militarne w czasach świetności Rzeczypospolitej wynikały z doskonałego wyszkolenia i umiejętności współpracy konia i jeźdźca. To jaki był status konia, który nie tylko pracował, dostarczał rozrywki, brał udział w walce ale przede wszystkim był niejako członkiem rodziny, społeczności – świadczą liczne powiedzenia i przysłowia. Kiedy dostajemy prezent, który nie koniecznie nam odpowiada, to mówimy, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Czasami ktoś, kto jest czarnym koniem odnosi życiowy sukces, by potem spaść z wysokiego konia. Kiedy czegoś bardzo pragniemy, to dajemy konia z rzędem a potem czekając na spełnienie mówimy: słowo się rzekło kobyłka u progu. Jak się będziemy znali jak łyse konie, to dla zabawy będziemy się robić w konia, ale nie będziemy kombinować jak koń pod górę. Czasami łaska pańska na pstrym koniu jeździ a czasami pańskie oko konia tuczy. To wszystko pokazuje iż pomimo, że z końmi na co dzień w większości nie mamy już do czynienia to są one zakorzenione w naszej kulturze i budzą powszechną sympatię.

Jaki jest świat koni i co jest dla nich najważniejsze? Przestrzeń i nieskrępowany ruch to jedne z najsilniejszych końskich potrzeb. Zwierzę w naturze przemierza ogromne odległości, poruszając się stępem około 15 godzin dziennie. Życie w stadzie ułatwia koniom wczesne dostrzeżenie zagrożenia, ucieczkę, daje lepsze warunki do wychowywania potomstwa oraz – co najważniejsze – zaspokaja potrzebę kontaktu z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Konie na wolności nieustannie się pilnują, na bieżąco oceniają niebezpieczeństwo, patrząc nie tylko na podejrzany fragment otoczenia, ale również na reakcję pozostałych członków stada. Ponieważ koń jest roślinożercą, zawsze będzie ofiarą. Właśnie to powoduje, że natychmiastową reakcją na zagrożenie jest ucieczka, która gwarantuje największe szanse na przetrwanie. Zmysł wzroku jest nastawiony na odbieranie ruchu, a każdy obiekt, który nagle i niespodziewanie zmienia swoje położenie, powoduje u konia odruchowy odskok w bok. Dopiero pozbawione możliwości ucieczki zwierzę stanie do walki. Ogiery najczęściej atakują przednimi nogami, z kolei klacze w obronie źrebiąt ustawiają się w kole zadami na zewnątrz, kopiąc drapieżnika tylnymi nogami.

Więzi społeczne u koni są bardzo silne. Przewodniczką stada jest zawsze najstarsza klacz i wbrew pozorom to nie siła czy agresja zapewniają jej rolę przywódcy, a charyzma i doświadczenie życiowe. Człowiek, który używa przemocy i agresji, nigdy nie stworzy żadnej więzi z koniem. Jedynie ogromne zaufanie przekona to zwierzę, że jest się członkiem jego stada, którego należy słuchać.

Konie udomowione i przyzwyczajone do nienaturalnych obiektów dookoła, rżą do siebie bardzo często i głośno. Dzikie konie, aby zminimalizować zagrożenie, komunikują się między sobą bez użycia głosu, za pomocą samej mowy ciała. To właśnie ona jest wykorzystywana w jeździectwie, bo każdy nasz ruch i gest mają dla konia określone znaczenie. Koń reaguje na nieprzemyślane ruchy, czuje przyspieszone tętno człowieka, jego napięcie oraz strach. Ma doskonałą pamięć, a dodatkowo potrafi odczytywać emocje, analizując wyraz twarzy, ton głosu czy gestykulację. Nie bez powodu początkującym jeźdźcom powtarza się frazę „tylko się nie bój”, gdyż swoim lękiem wysyłają oni koniowi negatywne sygnały, które mogą wpłynąć na jego zachowanie. Zdecydowanie najczęstszym komunikatem słyszanym w stajni jest ostrzeżenie o nieprzechodzeniu za zadem konia. Wiąże się to nierozerwalnie z umiejscowieniem końskich oczu, które choć widzą wiele, nie są w stanie zarejestrować obrazu znajdującego się tuż przy ogonie. Gdy niespodziewanie za koniem pojawia się jakaś postać, zwierzę, nie mogąc uciec z boksu czy stajennego korytarza, spróbuje się obronić, używając do tego tylnych nóg.

W trakcie jazdy konnej przekazujemy naszemu rumakowi polecenia za pośrednictwem pomocy jeździeckich. Do tych naturalnych należą dosiad (czyli balans i oddziaływanie naszego ciała na grzbiet konia), łydki wywierające nacisk na boki konia, ręce działające przez wędzidło i wodze oraz głos, który może wspomóc działanie pozostałych sygnałów. Do sztucznych pomocy zaliczamy ostrogi i palcaty. Każdy koń rozumie dawane mu sygnały, jednak często przy pierwszych jazdach wierzchowiec unika wykonywania poleceń osoby niepewnej siebie i skaczącej mu chaotycznie po grzbiecie. Im więcej treningów i czasu poświęconego na zrozumienie końskiej natury, tym lepsza staje się komunikacja między jeźdźcem a koniem. Polecenia dawane zwierzęciu są delikatniejsze i precyzyjniejsze, a jeśli wszystkie sygnały stanowią harmonijną całość, koń odczytuje je bezbłędnie i bez zawahania wykonuje nawet najbardziej skomplikowane zadania.

Konie są pełne cierpliwości i empatii. Potrafią niezwykle łatwo nawiązać więź z dziećmi oraz osobami niepełnosprawnymi fizycznie i umysłowo. Terapia przy udziale konia stymuluje zdolności percepcyjne oraz różne procesy sensoryczne, a różnorodność oddziaływań konia podczas hipoterapii pozwala równocześnie usprawniać pacjenta ruchowo, intelektualnie oraz korzystnie wpływa na jego kondycję psychiczną.

Jazda konna to nie tylko sposób na aktywne spędzenie czasu. To przepiękny i niebywale trudny sport, w którym mamy do czynienia z żywą istotą, często ważącą blisko pół tony. Konie uczą sztuki porozumiewania się, stanowczości, ale przede wszystkim – cierpliwości. Tak jak my potrafią kochać, tęsknić, mogą cierpieć na depresję i czuć się czymś zaniepokojone. Mimo tylu lat uczestniczenia w życiu człowieka, konie wciąż słuchają swojego instynktu i czasami zachowują się tak, jakby nigdy nie zostały okiełznane. W sercach nadal mają bezkresne równiny, po których chcą biec bez końca.

Na koniec krótki poradnik dla innych użytkowników dróg (biegaczy, rowerzystów, kierowców pojazdów silnikowych), który przypomina o najważniejszych zasadach dotyczących obecności koni w tych miejscach:

  • Jeśli widzisz na swojej trasie konia – zachowaj szczególną ostrożność! To potężne zwierzę, które z natury jest płochliwe i nigdy nie wiadomo, czy jeździec do końca nad nim zapanuje!
  • Koń to nie maszyna, nie da się go w pełni okiełznać – dlatego apelujemy o rozwagę i ostrożność!
  • Kierowco: jeśli widzisz konia – zwolnij (nie gwałtownie), nie trąb, nie próbuj prowokować do wyścigów (to nie żart!). Jeśli musisz wyprzedzić: zrób to w sposób bezpieczny, z zachowaniem odpowiedniej (najlepiej maksymalnej) odległości!

Z końskimi pozdrowieniami
Wojciech Polak

Podziel się
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Skip to content